Budowa oczyszczalni

Przed kilkudziesięciu laty mogliśmy powiedzieć o polskiej wsi: wsi spokojna, wsi wesoła. Tak, bo ludzie na wsi nie znali telewizora. Wolny czas organizowali sobie sami. Często było słychać po polach śpiew nie tylko ptaków, ale i ludzi tam pracujących. Wyśpiewywano przy studzience stała, wodę nabierała". Tak, nosiło się wodę do domu w wiadrach i oszczędnie się z niej korzystało, a oczyszczalnie biologiczne wystarczyło wtedy inne wiadro stojące w kącie. Niepotrzebne wtedy były oczyszczalnie ścieków bo tych było mało. Ludzie szanowali wodę. Z czasem wszystko się radykalnie zmieniło. Pojawiły się wraz z elektryfikacją wsi radia i telewizory. Zabrakło czasu na wspólne spotkania przy żywej muzyce i śpiewie. Wieś ucichła. Woda sama popłynęła do domów, wystarczyło tylko przekręcić kurek. Ale tym samym, na ścieki nie wystarczył już kubeł. Przy domach trzeba było budować specjalne pojemniki na ścieki, tak zwane szamba.