Miałam kiedyś takiego znajomego, który miał ogromny problem alkoholowy. Mówiliśmy, ze to już uzależnienie, ale on nie chciał nas słuchać, mówił, że wszystko jest w porządku, że może skończyć w każdej chwili. Problem w tym, że on nie chciał wcale kończyć, tylko z czystą satysfakcją każdego dnia częstował się wódką. Wiadomo, że uzależniony zawsze zaprzecza, że ma uzależnienie, bo słowo to, zjawisko całe, niezbyt mu odpowiada. Nie chce przyznać się, że jest chory i że wymaga leczenia. Dlatego wypiera ze swojej świadomości ten przykry fakt. Ale uzależnienie nie daje mu spokoju i nadal krąży w organizmie i świadomości chorego. W końcu postawiliśmy naszego znajomego przed faktem dokonanym, zaprowadziliśmy go bowiem do lekarza, pod pretekstem. W pierwszej chwili chciał uciec, ale nie pozwoliliśmy mu.
Leczenie uzależnień